Paulina Wierzbicka-Ruszała - Właścicielka Noa Cowork. Stworzyła unikalną przestrzeń biurową, przeznaczoną do pracy dla ludzi wolnych zawodów i tzw. startupów. Wierzy w to, że człowiek w społeczności wyzwala w sobie niespożyte pokłady energii, kreatywności i bezineresowności.
Zanim zdecydowała się otworzyć własną firmę pracowała w korporacjach w branży ubezpieczeniowej i reklamowej. Uważa, że każde doświadczenie życiowe czegoś nas uczy, ważne żeby wyciągać z niego odpowiednie wnioski.
Mama Mai i Niny, dzięki którym dojrzała i odważyła się pójść własną drogą. Uwielbia sztukę i dyskusje, zwłaszcza z tymi, którzy mają odmienne poglądy. To uczy tolerancji. Chciałaby aby Polacy, zwłaszcza Politycy, mieli więcej poczucia humoru i dystansu do siebie.
Zobacz wideo wywiad z Pauliną Wierzbicką-Ruszała
Moja definicja sukcesuNa temat sukcesu można poczytać wiele aforyzmów, ale mnie przypadł do gustu szczególnie ten: „Sukces to zazwyczaj coś, co nie pochodzi od artysty, lecz od publiczności”. W wymiarze osobistym to oczywiście jest niesamowita satysfakcja, że odważyłam się pójść własną ścieżką w nieznane. Natomiast w wymiarze zawodowym chodzi dokładnie o to, o czym czytamy w przytoczonym cytacie. Sukces osiągasz wtedy, kiedy Twoje działania spotkają się z uznaniem publiczności czyli jeśli Twoja oferta trafi w potrzeby klientów. Nie chodzi o to, żeby pracować pod publiczkę czy też skupiać się na własnej satysfakcji ale żeby połączyć te elementy w spójną całość.
Moja droga do sukcesu.
Mówiąc o przeszkodach mogłabym oczywiście cofnąć się do dalekiej przeszłości czyli to, że jako dziecko pokonałam chorobę nowotworową czy też jako nastolatka straciłam ukochaną mamę. Takie doświadczenia z pewnością kształtują postawę człowieka, a w szczególności samodzielność, niezależność, wiarę w siebie. Jednocześnie pzewartościowują Świat dając perspektywę skupiania się na rzeczach istotnych.
Największą zmianą, którą wprowadziłam w ostatnio w swoim życiu było to, że po urodzeniu drugiego dziecka i kilku latach doświadczeń w korporacjach zrealizowałam marzenie o posiadaniu własnej firmy. Stworzyłam Noa Cowork, przestrzeń przyjazną osobom pracującym niezależnie jako freelancerzy czy też posiadającym własne firmy. Takie działanie wymagało wielu zmian zwłaszcza w życiu codzinnym, organizacji harmonogramu dnia całej Rodziny a jednocześnie wymagało ode mnie zmierzenia się z wyzwaniem, które było dla mnie drogą w nieznane. Pierwsze miesiące związane z oswajaniem miejsca, pozyskiwaniem nowych klientów, działaniami PR obarczone były sporym ryzykiem i stresem, ale i dawały niesamowicie dużo pozytywnej energii. Myśl, że jest to miejsce, w które włożyłam tyle siebie samej dawała wiarę w to, że się uda, wiarę w Sukces...
Ja, Kobieta Sukcesu 2011
W tym momencie Noa żyje już własnym życiem. Jestem przekonana, że moje zaangażowanie zaowocowało dobrym klimatem, zaprzyjaźnionymi ludźmi będącymi stałymi bywalcami w Noa. To miejsce, w którym można nie tylko wynająć przestrzeń do pracy, ale i uczestniczyć w ciekawych spotkaniach networkingowych ludzi, którzy są otwarci i chcą się rozwijać poprzez wymianę doświadczeń z innymi.
Czuję się spełniona zawodowo, mam poczucie, że jestem na właściwej ścieżce mimo tego, że posiadanie firmy wiąże się z ciągłym myśleniem na temat realizowanej strategii, monitoringiem konkurencji, ciągłym doskonaleniem się oraz niepewnością co przyniesie jutro.
O wartościach mówić i pisać trudno, żeby nie zabrzmiało to zbyt górnolotnie ale staram się żyć w poszanowaniu innych, tolerancji i otwartości. Jestem dumna z tego, że z większością osób działających w mojej konkurencji jestem zaprzyjaźniona i często wymieniamy się wzajemnymi doświadczeniami. Mamy nawet pomysły, aby zrobić wspólnie akcję marketingową promującą coworking w Polsce. Jest jeszcze wiele osób, które mają stereotypowe pojęcią dotyczące tego typu pracy lub nie wiedzą o nim wcale.
Mój sposób na życiowy sukces jest prosty: życie w zgodzie z sobą i otaczanie się życzliwymi i pogodnie nastawionymi do Świata ludźmi








