Newsletter

Podaj swojego maila a prześlemy Ci najświeższe informacje o aktualnych wydarzeniach, konkursach i nowościach!

Przeczytaj zasady

Nagrodzone relacje z warsztatów

Poniżej publikujemy wszystkie nagrodzone relacje z różnych warsztatów II edycji Babskiego Lata. Przeczytaj wrażenia uczestniczek i pozwól się zainspirować! Tegoroczne Babskie Lato już za nami, ale w przyszłym roku na pewno znów zaprosimy Was do tego, by spędzić wakacje w sposób twórczy i aktywny, czerpiąc maksymalną radość z życia :)


„Moje Babskie Lato….”

…..to udział w trzech warsztatach organizowanych w sierpniu b.r. Informację o tego rodzaju działalności skierowanej do kobiet poszukujących inspiracji, ale także i takich jak ja mających wolne długie letnie wieczory i potrzebę wypełnienia ich czymś ciekawym , znalazłam pod koniec lipca wśród wielu różnych ulotek umieszczonych w Centrum Kulturalnym Łowicka. Od miesiąca stycznia dwa razy w tygodniu odprowadzałam 2-letniego wnuczka na zajęcia do klubu Mądrego Skrzata działającego na Łowickiej. Tak zaczął się mój kontakt z imprezami organizowanymi w tym aktywnie, w tym aktywnie działającym Centrum Kulturalnym.

Warszawa jest moim tymczasowym miejscem pobytu. W stolicy zacumowałam w lutym ubiegłego roku, na prośbę syna w celu zaopiekowania się rocznym Jasiem. Nie potrafiłam odmówić pomocy w wychowywaniu wnuczka, chociaż miałam zupełnie inne plany na wypełnienie czasu po odejściu na wcześniejszą emeryturę. Początki nie były łatwe, własne życie zostawiłam w Lublinie, do którego wracałam na weekendy, z czasem z coraz mniejsza częstotliwością. Rodzice Jasia są zawodowo zajęci od g.9.00 do ok.18.00-19.00, niewiele czasu wolnego zostaje dla mnie. Propozycje imprez kulturalnych na Łowickiej uatrakcyjniały niejeden wieczór i weekend spędzany przeze mnie w stolicy.

Z zaciekawieniem i z lekką tremą trafiłam na ul. Gwiaździstą do Centrum Świadomości na pierwsze moje spotkanie z Babskim Latem. Temat warsztatu  4 sierpnia dotyczył „Poszukiwania kwintesencji kobiecości” a osobą prowadzącą była Anna Orłowska. Od pierwszych minut trwania spotkania towarzyszyła mu nie wymuszona i przyjazna atmosfera. Zróżnicowane wiekiem, osobowością, zajęciami zawodowymi, itp., uczestniczki warsztatu bez zbędnych barier nawiązały pozytywne relacje miedzy sobą. Upłynęło już trochę czasu od mojego pierwszego udziału w Babskim Lecie, a wrażenia wyniesione z tego miejsca są świeże i chętnie do nich wracam. W celu odkrywania głębokich aspektów kobiecości wykraczających poza stereotypy i oczekiwania społeczne, usiadłyśmy w kręgu kobiet przybyłych z różnych miejsc swojej codzienności. Uśmiech prowadzącej spotkanie i jej akceptacja dla każdej wypowiedzi, jaka pojawiała się w kobiecym kręgu otworzyły mnie na swobodę odkrywania samej siebie. Z natury jestem oszczędna w słowach, z oporem wypowiadam się na temat własnych uczuć i emocji. Te wewnętrzne schody przestały być przeszkoda od pierwszych chwil do końca trwania zajęć. Szczególnie przywołuje ten moment warsztatu w którym prowadząca spotkanie Ania zaproponowała zapoznanie się z otrzymanymi od współuczestniczek kartkami zawierającymi aspekty kobiecości zauważone u każdej obecnej uczestniczki i zwrotnie od każdej dla każdej, Był czas na oswojenie się z jakże pozytywną, strona swojej kobiecości widziana oczami innych kobiet. Wiele dobrej energii w spontaniczny i naturalny sposób, bez „miziania się”, każda z nas dała innej kobiecie i sobie również. I tyle samo lub więcej dostałyśmy. Czyż nie w takim właśnie dawaniu i braniu jest moc kobiecości?

Kolejnym etapem poszukiwań było rozstanie się z tą częścią kartek bez posiadania których nadal mogę czuć się taka sama kobietą, jak w chwili gdy wpisywałam je w siebie trzymając ułożone w dłoniach. Wewnątrz naszego kręgu stała brązowa misa i powoli przyjmowała od każdej z nas te przyswojoną wcześniej część walorów widziana oczami innych kobiet do momentu poczucia granicy- „resztę kartek zatrzymuje jako kwintesencje mojej kobiecości”. Te zatrzymane cechy SA dla mnie zbyt ważne aby z nich zrezygnować i bez nich nie byłabym sobą. Najchętniej zrezygnowałam z tej części siebie, która w jakimś sensie odpowiadała utartym stereotypom. Dzisiaj robiłam zakupy w sklepie „ U Wierzejki” i pojawiała się refleksja z opisywanego warsztatu. Przede mną starsza pani kupowała dla córki kruche ciasteczka „Domowe”, gdyż właśnie takie z tego sklepu jej córka lubi najbardziej. Trudno było nie zauważyć uśmiechu na pomarszczonej twarzy matki z powodu tej 20 dkg-owej radości jaką starannie ułoży obok filiżanki kawy zasiadając z córka do stołu. Jakże często przechodzimy nie zauważając  mijających nas kobiet. Wyjątek stanowią te śliczne młode dziewczęta, za którymi unosi się mgiełka markowego zapachu. Trudno nie dostrzec takiego ideału tryskającego witalnością i urodą. Zabiegane, smutne czy wesołe zazwyczaj nie zauważamy takich chwil, jak ta „dzisiejsza” „ U Wierzejki”. Krótka chwila a ile w niej kobiecości. Uśmiech staruszki kupującej ciastka wygładził i rozjaśnił jej twarz jakby przez moment jego ciepło uczyniło ja młoda, urocza kobietą. Wewnątrz  serca jest nią zawsze.

Ania Orłowska w 11 Miejscu Babiego Lata przyjęła na siebie rolę dyskretnej przewodniczki po ścieżkach wykraczających poza utarte kanony kwintesencji kobiecości. Miałam okazje doświadczyć odkrywania prawdy dobrze znanej ale w biegu codzienności zapomnianej i nie zauważanej. Każda z nas jest odrębną całością, wyjątkową i oryginalną. Wystarczy tylko zatrzymać się na trochę aby dostrzec te głębszą esencje kobiecości. Dobrze jest przypomnieć sobie i innym tę prawdę o nas, kobietach i czerpać z niej energię do dalszych działań.

Drugim moim miejscem związanym z Babskim Latem była SZTUKA`RNIA znajdująca się na Starym Mokotowie, gdzie tymczasowo mieszkam. Rzeczywiście jest to wyjątkowe miejsce, ze sztuką w środku, zgodnie z założeniami  współtwórczyni  Grażyny Tynek. Dlaczego właśnie wybrałam ten tytuł warsztatu? Trochę ciekawość miejsca, ludzi życiowo związanych ze sztuką, jak też chęć zabawy w projektowanie. Skoro: „Śpiewać każdy może” to i projektować pewnie też. Temat warsztatu nie jest obcy kobiecie, szczególnie gdy dotyczy on nie tylko samej mody ale także etapów projektowania i historii ubioru, o czym przyznaję szczerze niewiele wiedziałam, a właściwie to prawie nic. Część teoretyczna wzbudziła moje zainteresowanie filozofią czerpania inspiracji z natury, czym zasłynęła najznakomitsza desenistka XVIII- wieku Anna Maria Garthwait. Duza w tym zasługa Ani Nurzyńskiej, w sposobie przekazywania przez nią wiedzy czuło się pasję z jaka podchodzi do omawianych treści. Nie pozostaje to bez, wpływu na słuchacza. W Sali przeznaczonej do zajęć praktycznych czekały na nas przygotowane wcześniej indywidualne miejsca pracy, być może przyszłych projektantek mody, wykorzystujących rokokowe wzornictwo słynnej desenistki. Usiadła przy Eko- torbie, paletą farb akrylowych, orientacja teoretyczną pytaniem :” Co teraz pani babciu?” Zaczęłam, jak i inne uczestniczki, od szperania wśród przygotowanych szablonów, kolorowych tkanin, aplikacji, itp. Wybór wzoru na własną torbę okazał się  niełatwy, ale z drobna pomocą znawczyń tematu udało się po dłuższym namyśle podjąć decyzję:” maluje farbami”. W pierwszym odruchu sięgnęłam po barwę zielona. Gdybym zastanawiała się nad wyborem koloru zaczęłabym od innego, zieleń zostałaby na stoliku. Pewnie na moje zmysły zadziałały prezentowane wcześniej slajdy przedstawiające podwodne krajobrazy przyrody, które inspirowały twórców rokokowych wzorów, W miarę postępowania prac klimat w pracowni nabierała barw nie tylko na Eko-torbach ale także na twarzach „projektantek” i w wyrażanych słowami emocjach.  Czas mijał szybko i przy fachowej pomocy Ani Nurzyńskiej udało mi się ozdobić Eko-torbę, z którą chętnie chodzę na zakupy. Próba projektowania okazała się ciekawą przygodą, połączyła przyjemne z pożytecznym. Miałam okazję doświadczyć, ze z pozoru prosta czynność komponowania wzoru przy pomocy szablonu jest pracą wymagającą nie tylko cierpliwości i precyzji ale także i inwencji własnej.

Trzecim miejsce moich warsztatów była Babska Dżungla i Dynamo Cafe. Miała okazję spotkać tu kobiety aktywne tak zawodowo jak i życiowo, które nie poprzestają na dotychczasowych osiągnięciach, odczuwają potrzebę wprowadzenia zmian. Spotkanie w 15 Miejscu Babskiego Lata upłynęło aktywnie i szybko. Założenia i pytania zawarte w programie warsztatu prowadzonego przez Beatę Kosiecką zostały w pełni zrealizowane dając uczestniczkom możliwość poznania mechanizmów motywacji. Z tego ciekawego miejsca wyszłam bogatsza o wiedzę, z dawką dobrej energii towarzyszącej podczas działań w zespołach realizujących kolejne cele warsztatu. Wiem jaki jest mój typ motywacyjny DNA dotyczący Kontaktów- Stabilizacji- Nagród Wewnętrznych. Z tą wiedzą  łatwiej i świadomiej można wykorzystywać własne możliwości aby rzeczywiście „chciało się chcieć” i aby porażki nie zniechęciły do podejmowania zmian  w życiu, ale przeciwnie dały refleksję co i dlaczego zrobiłam nie tak.

Przede mną jeszcze ostatnie spotkanie w Centrum Łowicka, kończące działalność Babskiego Lata. Cieszę się, że chociaż częściowo wzięłam w nim udział i wyniosłam z niego ciekawe przeżycia i wiele nowych doświadczeń. Mogę tylko powiedzieć: „ Dzięki Ci Stolico, że Łowicka jest tak blisko!!!” . Jeżeli za rok przyjdzie mi spędzić lato w Warszawie z pewnością zgłoszę swój udział w spotkaniach Babskiego Lata.

Grażyna


Relacja:

Pogoda w tym dniu dopisała nadzwyczaj. Tegoroczne kapryśne lato nie rozpieszczało nas, lecz na koniec  wakacji zrobiło nam niespodziankę. W takim pieknym dniu spotkałysmy się w mieszkaniu na Żelaznej. Miejsce,do którego zaprosiły nas Barbara Bator i Barbara Ołdakowska-Żyłka, okazało się być magiczne. Urządzone ze smakiem, klimatyczne od razu urzekło wszystkie uczestniczki. Zanurzyłysmy się w wygodnych kanapach, część rozsiadła się na wygodnych krzesłach. Zapowiadało się interesująco,ale wszystkie byłyśmy zaciekawione, co też będziemy wyczyniać z przyniesionymi zgodnie z instrukcją produktami. Kiedy już wszystkie dziewczyny dotarły, Nasze Basie zebrały produkty i z uśmiechem potwierdziły,że będziemy gotować. I tak oto rozpoczęłyśmy ostatnie warsztaty.
 
Nasze przewodniczki mentalne zrobiły świetne porównanie, zestawiając coaching z gotowaniem potrawy. W życiu nie pomyslałabym o coachingu w ten sposób!!! A jednak. Po pierwsze aby  ugotować potrawę musisz mieć przepis, zaś w życiu wyznaczasz sobie cel. Nastepnie aby zrobić potrawę gromadzisz produkty, a my w życiu badamy swoje możliwości,talenty i predyspozycje. Super, prawda?
 
Po przeanalizowaniu zależności i wymianie swoich spostrzeżeń i uwag, które przebiegały w atmosferze żartów, powagi,radości,smutku,a przede wszystkim zrozumienia i miłości, przeszłyśmy do kuchni. Tutaj przywództwo przejęły Basia i Beata (nasze dziewczyny z grupy) i przy wydatnym udziale całej grupy ugotowałyśmy dwa garnki przepysznej pomidorowej zupy. Pierwsza doprawiona przez Basię  była troszkę ostrzejsza, rozgrzewająca i powalająca smakiem. Basia dodała,kierowana siódmym zmysłem całą gamę ziół. Nie podejmę się wymienienia wszystkich, ale na pewno była tam bazylia, czarnuszka, liść laurowy (...) i wszystko wyszło przepysznie. Beatka zaproponowała  zupę pomidorową z nieprzetartych pomidorów, była łagodna i również cudownie pyszna. Każda inna i zadziwiająca!!!
 
Zrobiłyśmy danie główne,czyli w coachingu zrealizowałymy cel. Napracowałyśmy się, ale oto jest wynik! Namacalny.
 
A co po obiedzie? Oczywiście deser.  Zastanawiałyśmy się, czy i w jaki sposób nagradzamy się za wyniki. Trochę w tej dziedzinie zaniedbujemy się. Chociaż właściwie osiągnięcie celu jest największą nagrodą, ale tez nie powinnysmy zapominać o robieniu sobie małych lub większych przyjemności. W menu nagrodą jest deser i znowu przeszłyśmy do kuchni. Powstały trzy sałatki. Nie będę podawać składników, bo salatki robione były spontanicznie.Napiszę tylko, ze wyszły rewelacyjnie.
 
Przyznam, że  warsztaty bardzo mnie zachwyciły. Barbary to profesjonalistki. Były z nami,czuwały,czasami coś podsunęły,ale wszystko dyskretnie, z wyczuciem. Pięknie powiedziała Basia Bator, że praca coacha powinna być niewidoczna,czyli widać efekty, ale ma się wrażenie , że zrobiło się wszystko własnymi rękami.
 
Obydwie Basie zachwyciły mnie umiejętnością budowania zaufania, szczerością, inteligencją i otwarciem na drugiego człowieka. Myślę, że jesli zajdzie taka potrzeba,  to z pełnym zaufaniem oddam się  w ich ręce.
 
Pozdrawiam wszystkie uczetniczki 'Babskiego lata", dziękuję organizatorkom za ogromną pracę włozoną w przygotowanie warsztatów  i wszystkim osobom, którzy nas zapraszali i dzielili się swoją wiedzą.
 
Alicja



PRZESTRZEŃ  DLA  SIEBIE
 
Jakie miały być tegoroczne wakacje? dla rodziny? tylko we dwoje? singlowe? aktywne i turystyczne ? a może przyrodnicze na własnej działce? Pomysłów bywa wiele i jeszcze więcej... postanowiłam, że na pewno nie będą to wakacje z serii „ leżę i pachnę” ale twórcze, tylko dla mnie. Może to egoistyczne podejście lecz jeśli Ja bedę OK! to innym ze mną też będzie miło, bo przecież o to w życiu chodzi, a nie można ciagle walczyć: o coś z czymś lub kimś. Poszukałam i znalazłam: BABskie Lato!!! Ale jakie? jak szminka w wielkim mieście, czy raczej  gotowe na wszystko? Odpowiedź brzmi: BABSKIE LATO AD 2011 to: gotowa odkryć siebie dla siebie i dla innych, bo człowiek istotą społeczną jest!
 
Spotkanie inauguracyjne BABSKIEGO LATA czyli aktywne wakacje z Akademią Kobiet Sukcesu to wiele propozycji i miłych osób zachęcających do przeróżnych aktywności w formie warsztatów. Ciekawy eksperyment. Wiedzieć więcej o sobie? – kuszące, bo wiele z nas „szuka siebie” i czegoś dla siebie. Odpowiedzi na pytania z różnych dziedzin  - od psychologii przez filozofię, taniec, sztukę -  mogą zająć wiele czasu w życiu ale podpowiedzi coachów i doświadczenia innych pomagają zrozumieć, że nie tylko ja pytam – o co chodzi? Wybierają więc dziewczyny i kobiety przeróżne warsztaty tematyczne, żeby chciało się chcieć w tym pędzącym świecie w myśl zasady: chcieć to móc!!! Ja wybrałam także: warsztat Warszawskiej Grupy Psychologicznej nt Jak stać się kreatorem swojego czasu i życia oraz że jeśli chcę to mogę i potrafię!!!  A że tak jest,  przekonałam się na niedzielnym spotkaniun 21 sierpnia o godz. 10.00.
 
Wakacje, lato, słońce a na spotkanie w wielkim mieście, choć w urokliwej i cichej jego dzielnicy, przyszły kobiety ciekawe siebie i innych, ich relacji, opinii, pomysłów. Grupa zróżnicowana wiekowo, mentalnie, kulturowo, zawodowo. Ale w różnorodności siła! Sztuką  - i to nie tylko w mediach – jest rozmowa i umiejętność słuchania drugiego człowieka. I tak było na tych warsztatch: fantastyczna energia, pozytywne fluidy i mądrość. Zarówno ta życiowa jak i ta naukowa.
Każdy z nas myśli, że Jego sytuacja, ocena, przeżycia towarzyszące wielu  zdarzeniom są wyjątkowe. Bywa, że czasami niewyobrażamy sobie w tym naszym pojmowaniu świata, że można inaczej.Takie słowa jak: potrafię, mogę, czy jak to zrobić, żeby się udało? rzadko bywają w użyciu, dlatego nie zastanawiamy się jaką treść niosą.
 
Psychologia nie jest nudna a warsztaty twórcze uczą także precyzyjnego wyrażania myśli, formułowania celów. Jednak najważniejsze jest to, że nabieramy świadomości do czego to jest nam potrzebne i jak z tego korzystać, żeby zbliżać się do swoich marzeń, by móc po nie sięgać i dzielić się z innymi. GORĄCO  polecam Aktywne Wakacje z Akademią Sukcesu i warsztaty Warszawskiej Grupy Psychologicznej, bo choć każdy sam musi szukać przestrzeni dla siebie i decydować o tym, jak i komu rozdaje znaczną część własnego życia ....... to miło że ktoś nam takie BABSKIE LATO zaproponował. DziekujęMY. Było super!
 
Maja Kluczyńska


Pewnego wieczoru w Kabaterii …
 
 
Gospodyni powitała uczestniczki spotkania Magiczny świat herbaty kubkiem chłodnej zielonej herbaty i wkrótce zaprosiła w podróż w czasie i przestrzeni, przez różne kontynenty, smaki oraz aromaty. 
 
W opowieści o herbacie znalazło się wyjaśnienie jej kolorowego znaczenia czyli sześciu wielkich jej rodzajów. Dla przykładu czarna poddawana jest procesowi pełnej fermentacji, w przeciwieństwie do zielonej, która jest przede wszystkim suszona. Szczególne właściwości zdrowotne zostały przypisane herbacie pu-erh, znanej także w Polsce jako herbata czerwona. Paletę barw zamkniętych w nazwach rodzajów herbat dopełniają herbaty białe, żółte i turkusowe (Oolong). W zależności od czasu parzenia można z herbacianego naparu wydobyć właściwości pobudzające lub uspokajające. Temperatura wody, którą zalewamy liście też jest istotna dla skosztowania najlepszych właściwości napoju cieszącego popularnością od wielu tysięcy lat. 
 
Magia spotkania zaczęła działań. Degustacja naparów z różnych gatunków herbaty przeniosła uczestniczki spotkania z Azji do Afryki, a następnie Ameryki Południowej. Roobois to napar z listków czerwonokrzewu rosnącego w Afryce południowej. Ze względu na fakt, że nie zawiera kofeiny i posiada właściwości zdrowotne picie tej ziołowej herbaty zalecane jest także dzieciom. 
 
Należne miejsce na półce z herbatami zajmuje Yerba Mate, która powstaje z liści ostrokrzewu paragwajskiego. Właściwości zdrowotne Yerby zostały potwierdzone badaniami naukowymi i nic dziwnego, że picie naparu jest codziennym zwyczajem przede wszystkim mieszkańców Argentyny, Paragwaju, Urugwaju i południowej Brazylii. Do rytuału picia Yerba Mate potrzebne są akcesoria, a mianowicie Mate czyli pękate naczynko i stalowa Bombilla. Do historii o Yerba Mate warto dodać typowo polski akcent, ponieważ mieszkający w Argentynie Polacy wyhodowali cieszący się dużą popularnością gatunek tej herbaty. 
 
W Kabaterii wyobraźnia ożywia się, gdy słyszy się zapach herbaty. W chińskiej ceremonii picia herbaty delektowanie się jej zapachem określa się właśnie jako słuchanie. Gość specjalny, Anna Włodarczyk, sinolog i pasjonatka kultury chińskiej dopełniła magicznych właściwości spotkania herbacianymi legendami i przybliżyła tradycyjny sposób przygotowywania herbaty w kraju Środka. Czajniczki do parzenia herbaty zakupywanie są z wyjątkową uważnością, często są jedyne w swoim rodzaju, wykonywane przez znanych ceramików i stanowią cenną pamiątkę przekazywaną w chińskich rodzinach z pokolenia na pokolenie.
 
Chociaż skosztowanie wszystkich rodzajów herbaty zajmie mi jeszcze trochę czasu i podróż do kraju pochodzenia krzewu o wdzięcznej nazwie Camellia Thea to pieśń przyszłości, nie mniej jednak wspomnianego wieczoru moje już pewniejsze kroki ku poznaniu tajemniczego świata herbaty zostały postawione. 
 
Ania

Partnerzy

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama