5 marca 2010 w Warszawie, odbyła się Konferencja Inauguracyjna I edycji nowego projektu Akademii Kobiet Sukcesu pt. „Sukces na Start. Rusz z miejsca!”.

Tematami przewodnimi konferencji były takie zagadnienia jak: networking, coaching oraz wizerunek w biznesie. Wśród prelegentów znaleźli się najwyższej klasy eksperci: Agata Maroń (Business Image Consulting), Katarzyna Ramirez (Pracownia Satysfakcji), Roman Iwasieczko (Generator Sukcesu), Magdalena Dąbrowska (Target Consulting Center) oraz jeden z ulubionych prelegentów naszych konferencji - Prezes BNI Polska Grzegorz Turniak, który rozpoczął konferencję wykładem pt. „Twój sukces w rękach życzliwych Ci ludzi”.


Według Grzegorza Turniaka, że aby zrozumieć potrzebę oraz istotę networkingu, należy przyjrzeć się dzisiejszej cywilizacji oraz zmianom, jakie zachodzą w kontaktach międzyludzkich. Przykładem, może być wioska w rozumieniu społeczności. Ta pierwotna wioska to grupa połączona silnymi relacjami, mieszkająca w niewielkiej odległości od siebie. Aby w takim zbiorowisku móc się odnaleźć oraz w nim sobie poradzić, należało utrzymać zasadę wzajemnej pomocy. Dzięki proaktywnej postawie można było znacznie łatwiej otrzymać wsparcie w trudnych momentach. Taki styl życia oparty na obopólnej pomocy, uznawany był za najbardziej wartościowy i korzystny. Ciekawostką w odniesieniu do tematu może być to, że słowo „idiota” pierwotnie oznaczało tyle, co „człowiek żyjący poza wioską”. Postawa samotna była przez ludzi zupełnie niezrozumiała, niemądra oraz krótkowzroczna.
W odniesieniu do cywilizacji dzisiejszej, zwanej wioską globalną, sprawa przedstawia się inaczej. Wraz z rosnącym dostępem ludzi do wielu informacji, w dobie Internetu, konsumpcji, nastawieniu na bogacenie się, zwykłe relacje międzyludzkie bardzo się rozluźniają. Stajemy się anonimowi, samowystarczalni, a przynajmniej tak nam się wydaje. Przyjrzyjmy się jednak sytuacji trudnej, np. gdy zostajemy zwolnieni z pracy. Najczęściej jest tak, że początkowo zaczynamy się zamartwiać, popadamy w depresję. Ponadto niejednokrotnie uświadamiamy sobie, że nie mamy wokół siebie przyjaciół bądź życzliwych nam osób, do których moglibyśmy się zwrócić. Właśnie dlatego tak ważne jest pielęgnowanie przyjaźni i bliskich relacji na co dzień, a nie tylko wtedy, gdy w naszym życiu wydarzy się jakaś katastrofa. Jest takie przysłowie, które warto przy okazji wziąć sobie do serca: „Zawiązuj przyjaźnie, zanim ich będziesz potrzebował”. Krótko mówiąc: pielęgnuj bliskie relacje, wychodź z inicjatywą i pomocną dłonią do innych, pomagaj, zanim sam znajdziesz się w tarapatach i będziesz potrzebował wsparcia.

Podczas swojego wystąpienia Grzegorz poruszył także temat zarządzania karierą. Jak wynika z badań, większość ludzi przez pierwsze 40 lat życia podchodzimy do swojej pracy i kariery dość bezrefleksyjnie – dążąc do osiągnięcia różnych celów, ale bez zadania sobie pytania „po co?”. Dopiero ok. 40 roku życia zadajemy sobie to magiczne pytanie i zaczynamy szukać większego sensu w tym, co robimy zawodowo. Korporacje doskonale o tym wiedzą, stąd często zwalniają pracowników, którzy znaleźli się na tym etapie. Co ma zrobić taka osoba, która zostaje zwolniona z korporacji po dwudziestu latach pracy w jednej firmie i której z może być ciężko rywalizować z młodszymi kandydatami o nowe stanowisko pracy?
Pomimo trudności, można sobie pomóc przyjmując postawę proaktywną – budując cierpliwie sieć kontaktów oraz wychodząc z cienia. Nowe możliwości otwiera przed nami dostęp do sieci. Możemy się tam pokazać, zamiast liczyć na to, że ktoś do nas przyjdzie z gotowym rozwiązaniem. Należy opuścić strefę komfortu i samemu poszukać wyjścia z trudnej sytuacji: być widocznym na portalach społecznościowych np. Profeo, Golden Line, Facebook, utrzymywać stały kontakt wirtualny z oraz telefoniczny z bazą swoich kontaktów, uczestniczyć w konferencjach, zapisać się do klubu biznesowego. Takie działania zwiększą naszą szansę na pozytywną zmianę.

Co do samych spotkań biznesowych, typu konferencje czy seminaria należy pamiętać o tym, że nie chodzi w nich wyłącznie o zdobywanie wiedzy. Takie wydarzenia są bardzo często nastawione na nawiązywanie cennych kontaktów. Nie chodzi tu bynajmniej o masowe zbieranie wizytówek. Wystarczy, że na każdym takim spotkaniu poznamy 2-3 osoby, z którymi wymienimy się mailami lub numerami telefonu i będzie to dużo bardziej efektywne niż działania nastawione na ilość. Ważne jest też, aby za każdym razem poznawać nowych ludzi. Nie spędzajmy z jedną osobą całej konferencji. Poprzez takie podejście nasza szansa na nowe kontakty będzie znikoma.
Po przerwie odbyła się debata „Dla kogo ten coaching?” z udziałem ekspertów: dr. Katarzyny Ramirez-Cyzio, Prezesa Zarządu Pracowni Satysfakcji, Romana Iwasieczko, trenera kompetencji interpersonalnych, sprzedaży i negocjacji z firmy Generator Sukcesu oraz Magdaleny Dąbrowskiej, współwłaścicielki Target Consulting Center.

Coaching to ostatnio bardzo modne pojęcie - czym tam naprawdę jest coaching?
Kiedyś Milton Erickson (amerykański psychiatra – przyp. red.) opowiedział historię z dzieciństwa. Otóż, gdy był małym chłopcem na podwórko jego ojca zabłąkał się koń. Nikt nie wiedział skąd pochodzi, jak się nazywa i kto przypuszczalnie mógł być jego właścicielem. Niewiele myśląc, ojciec wsiadł na konia i pokierował go na najbliższą drogę. Gdy już się tam znaleźli, koń zaczął iść przed siebie. Czasem zbaczał z drogi, zatrzymując się, aby poskubać trawę lub schodził na pole. Wtedy ojciec prowadził go z powrotem na drogę. Po kilku godzinach jazdy, koń skręcił w podwórko, na którym czekał zdezorientowany właściciel. Gdy zapytał ojca, skąd wiedział, że koń należy do niego, ten odparł: „Ja nie wiedziałem, to koń wiedział. Ja tylko pilnowałem, żeby nie zszedł z drogi”.
I to właśnie jest coaching: pilnowanie, aby człowiek nie zszedł z drogi.
Kto może najbardziej skorzystać z z coachingu, dla kogo jest on przeznaczony?
M.D.: Dla każdego, chociaż wiem z doświadczenia, że najczęściej są to osoby około 40 roku życia.
R.I.: Zgadzam się z przedmówczynią, że coaching jest dla każdego. Wystarczy, że te osoby mają swoje określone cele. I tutaj ze względu właśnie na te cele, wyróżniłbym dwa typy coachingu: życiowy (life coaching) oraz biznesowy (business coaching).
Od czego zależy sukces w coachingu?
R.I.: Sukces zależy przede wszystkim od efektów. Od tego czy uda się odkryć potencjał danej osoby, pozwolić aby pewne rzeczy zostały uświadomione lub uświadomione zostało, że np. czegoś nie wiemy.

Po jednym ze szkoleń podszedł do mnie dyrektor finansowy pewnej firmy i zaczął uskarżać się na swoją księgową, która zupełnie nie przykładała się do pracy oraz przysparzała mu dodatkowych zajęć, przez co on sam musiał zostawać po godzinach. Gdy spytałem w jaki sposób motywuje swoją pracownicę, zaległa kilkominutowa cisza, po czym mój rozmówca wyznał odkrywczo: „No tak, przecież ja jej w ogóle nie motywuję, ja ją raczej demotywuję !”.
Ta historia pokazuje, że czasem za pomocą najprostszych pytań, czasem wydawałoby się nawet, że „głupich”, można znaleźć rozwiązanie trudnego problemu, z którym borykaliśmy się przez całe lata.
K.R-C.: Sukces w coachingu zależy od wielu elementów. Osoba musi przede wszystkim chcieć z niego skorzystać. To jest ta absolutna podstawa. Zdarza się bowiem, że ktoś odgórnie nakazuje skorzystanie z rady coacha i dany człowiek właściwie nie rozumie co oznacza to zagadnienie.

Praca coacha jest specyficzna, bo tak naprawdę najwięcej dzieje się między sesjami. Klient zostaje z pytaniami sam na sam, a mózg pracuje szukając najlepszych rozwiązań.
Bardzo ważnym elementem, szczególnie w pracy indywidualnej jest także obustronne zaufanie oraz tzw. „chemia”. Ja dobieram sobie klientów w ten sposób, że najpierw się z nimi spotykam i jeśli widzę, że jest między nami nić porozumienia, dopiero zaczynam współpracę. Sukces warunkuje również profesjonalizm coacha, standard etyczny, jaki wykorzystuje w swojej pracy oraz nie mieszanie dziedzin, np. coachingu z terapią.
M.D.: To zależy. Np. w organizacji, menedżerowie SL organizują coaching podległym sobie sprzedawcom. Nawet jeśli mają super wizję oraz niezbędne narzędzia, to nieregularność i brak systematyczności mogą spowodować brak efektów. Wydaje mi się także, że w Polsce panuje ciągle moda na tzw. „cowching”, który polega na motywowaniu za pomocą agresji. Dlatego tak niezwykle ważna jest determinacja i chęć do wprowadzenia rzeczywistych zmian.
Nasz projekt odbywa się pod hasłem „Sukces na Start. Rusz z miejsca!”. Jakie pytania należy sobie zadać przygotowując się do zmiany?
R.I: Najważniejsze pytanie to na pewno: „Jaki mam cel?”. W odniesieniu do tego, zadajemy sobie pytania pomocnicze: „Czego mogę robić więcej, aby ten cel osiągnąć?”, „Czego mniej?”, „Co mogę zacząć robić?”, „Co mogę przestać robić?”, „Co mogę robić inaczej niż dotychczas?”

M.D.: Moje pytania to: „Dlaczego robimy, to co robimy?”, „Czy to jest na pewno to, co chcę robić?”
K.R-C.: Warto pamiętać jakie wartości są w moim życiu ważne. A pytania to: „Co ja mam w swoim koszyku: jakie talenty, atuty?”, „Kim chcę być?”, „Co chcę robić?”.
Ostatnie spotkanie pod hasłem "Kobiecość atutem w biznesie” poprowadziła doświadczona specjalistka ds. wizerunku w Business Image Consulting - Agata Maroń.

Rozpoczynając od tytułowego stwierdzenia warto zastanowić się czy rzeczywiście kobiecość w biznesie pomaga, czy wręcz przeciwnie przeszkadza? Na pewno zależy do w dużej mierze od naszej postawy, od tego czy tę kobiecość akceptujemy i czy my same uznajemy ją za atut. Pani Agata jest zdania, że kobiecość w biznesie to plus, o ile będziemy trzymały się w nich pewnych podstawowych zasad.
Zaczynając od atutów, na pewno naszą zaletą będzie będzie uczuciowość, w tym sensie, że za pomocą odpowiedniej ekspresji emocji możemy zainteresować słuchacza. Jeśli będziemy mówiły z pasją - porwiemy publiczność, ale jeśli w naszym głosie będzie brzmiała niepewność, będziemy mówiły jednostajnym głosem, to nawet najbardziej interesujące treści stracą na wartości.

Kolejnym atutem będzie subtelna kobiecość, która zwraca uwagę słuchacza, pozwala na lekki „flirt” z rozmówcą za pomocą uśmiechu i życzliwego podejścia. Nie chodzi tu oczywiście o granie przysłowiowej „słodkiej idiotki”, która udaje mniej inteligentną niż w rzeczywistości, po to aby przypodobać się mężczyznom.
Poczucie humoru to również nasz wielki sprzymierzeniec, który pozwala na wybrnięcie z najbardziej kłopotliwych sytuacji. Pani Agata opowiedziała historię, gdy wybierała się pociągiem na szkolenie, które miała poprowadzić. Niestety w czasie podróży, oblała się kawą, tak że cała przednia część bluzki została ubrudzona. Próby zmycia plamy się nie powiodły i trzeba było wystąpić jakoś przed publicznością. Aby rozładować sytuację, Pani Agata zażartowała na ten temat: „Widzicie Państwo, tak się do Państwa śpieszyłam, że rozlałam kawę”. W ten sposób nie musiała się przejmować tym jak wygląda bluzka i mogła skupić się na prezentacji. Gdyby wówczas starała się tłumaczyć lub co gorsza udawać, że nic się nie stało, osłabiłaby swoją pozycję na starcie.

Skoro mamy tak wiele atutów, to co nam kobiety może przeszkadzać? Jedną z takich rzeczy zdaniem Pani Agaty może być np. publiczne dbanie o urodę: robienie makijażu w obecności innych, przeglądanie się w wystawach sklepowych, lusterkach sklepowych, a nawet w płytach CD, czyni z nas osoby niepoważne i może wzbudzać w innych śmiech. Postarajmy się więc o to, aby zadbać o własny wygląd i higienę zanim wyjdziemy z domu.
Kolejną rzeczą, która może nas osłabiać jest skłonność do bycia „niewidoczną”. Mówienie cichym głosem, niewyraźne wypowiadanie swojego imienia i nazwiska, strach o to, żeby nie zabrać rozmówcy zbyt wiele czasu – to wszystko sprawia, że nie zostaniemy dobrze zapamiętane lub nie zostaniemy zapamiętane w ogóle. Na rozmowach bardzo często panie siadają na brzegu sofy z torebką i płaszczem na kolanach, nawet jeśli wokół jest mnóstwo miejsca. Takie zachowanie zdradza naszą niepewność i to, że jesteśmy zdenerwowane.

Pani Agata, podczas pracy z kobietami zauważyła także inne charakterystyczne zachowania, które mogą przeszkadzać nam chociażby w wystąpieniach publicznych i zostać odebrane inaczej niż to sobie założyłyśmy. Taką rzeczą może być postawa. Gdy będziemy się opierały o krzesła, chowały za meblami, stały ze skrzyżowanymi nogami lub bujały na boki, na pewno nie będziemy odebrane jako profesjonalne. Ważne jest aby ta postawa była pewna, czyli sylwetka ma być wyprostowana, obie nogi mają znajdować się na podłodze (jeśli stoimy), ręce mają być odkryte, więc nie zakładajmy ubrań ze zbyt długimi rękawami, no i ostatnia ważna rzecz: stoimy przodem do publiczności.
Jeśli z kolei siedzimy, starajmy się nie pocierać rękami o uda, co się dosyć często zdarza. Niewerbalnie może być to odebrane jako dodawanie sobie otuchy, a więc może to zdradzać nasze zdenerwowanie. Pamiętajmy także o tym, żeby nie bawić się podczas mówienia, np. włosami. To z kolei może być rozumiane jako kokieteryjność z naszej strony, a przecież chodzi nam o to, aby pomimo naszej kobiecości, którą możemy w delikatny sposób eksponować, traktowano nas jako profesjonalistki.
Po wystąpieniach prelegentów, odbyło się losowanie nagród w loterii wizytówkowej. Do wygrania między innymi: karnety do Gimnasionu, książka Grzegorza Turniaka oraz Jacka Santorskiego „Alchemia kariery” oraz diagnoza kompetencji zawodowych w Pracowni Satysfakcji.

Jako kontynuacja i rozwinięcie projektu "Sukces na Start. Rusz z miejsca!" przez dwa weekendy (6,7 marca oraz 13,14 marca) odbyły się łącznie aż 24 szkolenia z zakresu kompetencji biznesowych prowadzone przez przedstawicieli Pracowni Satysfakcji, Generatora Sukcesu, Target Consulting Center, Business Image Consulting, ErgoCoaching oraz Tax Care, a także niezależnych specjalistów: dr Lidię Czarkowską, Inessę Kim, Kamila Cebulskiego oraz Pawła Krzyworączkę. Szkolenia podzielone były na dwa cykle szkoleniowe: „Rozwój kariery” oraz „Własny biznes”. Dodatkowo, przedstawiciele Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości doradzali zainteresowanym w prowadzeniu pierwszej firmy za pośrednictwem AIP.
Autorki relacji: Magda Kasperowicz-Swanson i Małgorzata Sawicka
Zdjęcia z konferencji: Aleksandra Wirzeska








